Nowa ewangelizacja dla zniewolonych nałogami - Refleksja teologiczna i duszpasterska
- Szczegóły
- Kategoria: Ewangelizacja
8. Refleksja teologiczna i duszpasterska
Programu 12 kroków nie tworzył żaden teolog ani duchowny, lecz prawnik, makler (Bill Wilson) oraz lekarz (Robert Smith). Niemniej warto nadmienić, iż Bill pozostawał w kontakcie z duchownymi protestanckimi, a jego bliskim przyjacielem i duchowym przewodnikiem był… jezuita o. Edward Dowling. Bill w chwili przeżycia doświadczenia duchowego był niepraktykującym protestantem, który wierzył w Siłę Wyższą, Wyższą Inteligencję, Ducha Wszechświata, Jezusa pojmował i podziwiał na swój sposób i miał problem z wiarą w osobowego Boga... Niemniej w stanie ciężkiego kryzysu i depresji spowodowanej chorobą alkoholową, doświadczył Bożego miłosierdzia, co stało się dla niego niejako początkiem w podróży ku miłującemu Bogu, którego odkrył jako Przyjaciela, Stwórcę, Ojca Światłości.[1] Uczęszczał na spotkania grup oksfordzkich, a jego wiara ożywiła się… W swoich poszukiwaniach duchowych doświadczeń, zdarzało mu się błądzić, o czym świadczy fakt, że przez pewien okres czasu zajmował się spirytyzmem, jednak skończył z tymi praktykami. Należy ponownie stwierdzić, że każdy nałóg jest także zniewoleniem duchowym… Po uwolnieniu od nałogowych zachowań, w tym przypadku alkoholizmu, wydaje się, że demon nie dawał za wygraną, zwodząc Billa w kierunku fałszywych duchowych dróg…
Niemniej był taki czas, gdy Willson zbliżył się bardzo do Kościoła Katolickiego. Otóż spotykał się około roku z prałatem Fultonem Sheenem, który został później biskupem. Prowadził on bardzo popularne w U.S.A audycje radiowe o nazwie „katolicka godzina” gromadzące ok. miliona słuchaczy i zaproponował Billowi, że wyjaśni mu na czym polega katolicyzm… Bill traktował te spotkania niezwykle poważnie i rozważał przyjęcie wiary katolickiej… Tak się niestety nie stało, jednak mimo to Bill niewątpliwie przebył pewną duchową drogę, która zdecydowanie przybliżyła go do Boga, którego miłującej obecności osobiście doświadczył, oraz zbliżyła do chrześcijaństwa…[2]
Był jednak świadom, że ruch AA gromadzi ludzi różnych wyznań i religii, oraz światopoglądów, w tym ateistów i agnostyków. Wiedział jak bardzo podzielone i rozdrobnione jest chrześcijaństwo po reformacji… Zależało mu na tym, aby alkoholicy nie wikłali się w spory religijne, czy teologiczne, ale koncentrowali się na zdrowieniu z alkoholizmu… Z tego względu program 12 kroków jest bardzo uniwersalny, otwarty na różne interpretacje, tak, aby każdy człowiek cierpiący powodu alkoholizmu, lub innego nałogu, mógł się w nim odnaleźć, bez względu na wyznanie, czy światopogląd… Chciał także, aby mogli się w tym programie odnaleźć wyznawcy religii wschodu… Stąd wzięta z języka prawniczego koncepcja Siły Wyższej (Bill był prawnikiem), czy Boga „jakkolwiek Go pojmujemy”. Bez wątpienia program posiada biblijne i ewangeliczne korzenie. Sami alkoholicy przez kilka lat, na spotkaniach czytali Biblię i modlili się modlitwą „Ojcze nasz”. Mieli swoje ulubione fragmenty, takie jak „kazanie na Górze”, czy list św. Jakuba. Był taki czas, że nawet chcieli się nazwać towarzystwem Jakubowym. Jest to naturalne, uwzgędniając, że wywodzili się z chrześcijańskiego ruchu…[3]
W literaturze AA można spotkać takie określenia Boga, jak „Stwórca”, „Ojciec”, „Miłujący Bóg”, „nowo odnaleziony Przyjaciel”. Nie ma w tym nic dziwnego biorąc pod uwagę chrześcijańskie i biblijne korzenie wspólnoty i programu AA. Niemniej znajdują się też brzmiące nieco panteistycznie określenia „Siła Wyższa”, „Święta Zasada wszechświata”, „Duch natury”, czy „Duch wszechświata”. Określenia te wydają się być zapożyczone z książki W. Jamesa, „Doświadczenia religijne” i nie dziwią w kontekście poglądów Billa, poprzedzających przeżycie doświadczenia duchowego.[4] Tak naprawdę każda wspólnota 12 krokowa określa te kwestie indywidualnie w swojej literaturze. I tak, np. w tekście podstawowym Anonimowych Seksoholików jest mowa o Bogu, który stał się jednym z nas, aby umożliwić nasze uwolnienie, który dźwiga brzemię nałogu, niejako za uzależnionego…[5]
