Nowa ewangelizacja dla zniewolonych nałogami - Watykan o grupach samopomocowych
- Szczegóły
- Kategoria: Ewangelizacja
9. Watykan o grupach samopomocowych
W 2003 r. w Polsce ukazał się dokument Papieskiej rady ds. kultury oraz rady ds. dialogu międzyreligijnego na temat New Age pt.: „Jezus Chrystus dawcą wody żywej. Chrześcijańska refleksja na temat New Age”. Zawiera on opis szeregu zjawisk składających się na rzeczywistość swoistego prądu filozoficzno-religijno-kulturowego jakim jest New Age. Być może ze względu na kontrowersyjne określenia Boga, jako „Siły Wyższej”, lub „Boga jakkolwiek Go pojmujemy”, grupy samopomocy i programy dwunastu kroków zostały wymienione jako przejaw New Age, we wspomnianym dokumencie”[1] Pierwszy raz ma to miejsce w rozdziale zatytułowanym „Pozytywne wyzwanie”. Propozycje New Age obecne w księgarniach, czy rozgłośniach radiowych mają stanowić pozytywne wyzwanie dla Kościoła. New Age jest pewnego rodzaju błędną odpowiedzią na głęboko zakorzenioną w ludziach potrzebę żywej więzi z Bogiem, życia duchowego, wspólnoty itp. W dokumencie jest mowa wręcz o krzyku współczesnych i głębokiej tęsknocie ludzkich serc za doświadczeniem komunii z Bogiem Trójjedynej Miłości.[2] Niewątpliwie wielkim wyzwaniem są także różnorakie uzależnienia, zniewolenia nałogami, których doświadczają współcześni. Grupy samopomocy nie stanowią odpowiedzi na głód Boga, ale na problem uwikłania w nałogi. Jednocześnie w programie 12 Kroków jest wielokrotnie mowa o Bogu. Jednak we wspólnotach samopomocowych pozostawia się ich uczestnikom wolność w poszukiwaniach duchowych według religii, czy światopoglądu który wyznają. Sugerowana idea Boga jest niezwykle prosta, wskazująca na Jego miłość, opiekę i uzdrowieńczą pomoc.
Jak pisze ks. dr M. Dziewiecki, w programie AA chodzi o Boga, realnego, prawdziwego, który może przywrócić uzależnionemu zdrowie (drugi krok). To Jemu nałogowiec powierza swoje życie i swoją wolę w kroku trzecim, Jemu wyznaje swoje błędy w piątym kroku, Boga prosi o usunięcie wad i braków w krokach szóstym i siódmym i z Nim nawiązuje więź poprzez modlitwę i medytację pracując nad jedenastym krokiem. Na 12 kroków, o Bogu jest mowa w… siedmiu.[3] Uzależnieni niejednokrotnie Go porzucali w czynnym stadium nałogu, a później do Niego wracają, nieraz krętymi drogami… Oznacza, to, że trzeźwiejąc szukają Boga. Niektórzy wracają do religii katolickiej wyznawanej w dzieciństwie, czy przekazanej przez rodziców… Inni szukają swego miejsca w buddyzmie, czy bezwyznaniowej ideologii New Age… Niektórzy po owych poszukiwaniach wracają jednak do Chrystusa. Pewien lekarz, należący do jednej ze wspólnot samopomocowych, zdrowiejąc z uzależnienia, szukał swojej drogi duchowej w buddyzmie. Przeżył jednak dość silny kryzys i znalazł się nawet w szpitalu psychiatrycznym… To upokarzające doświadczenie stało się punktem zwrotnym, który spowodował jego powrót do katolicyzmu…
Ks. M. Żak, diecezjalny duszpasterz trzeźwości w Krakowie, na stronie duszpasterstwa pisze, iż „Program dwunastu kroków, nazywany jest często programem duchowym, domaga się bowiem przemiany życia i zwrócenia się do Boga „jakkolwiek go pojmujemy” (takie określenie znajduje się w programie). Wiele grup spotyka się korzystając z gościnności parafii, ale trzeba pamiętać, że nie są to ruchy kościelne, gdyż ich celem nie jest przesłanie religijne i proponowanie drogi zbawienia, tylko pomoc człowiekowi, który cierpi wskutek swojego uzależnienia, a uzależnionym może stać się każdy człowiek, bez względu na przynależność religijną. Doświadczenie jednak pokazuje, zwłaszcza w Polsce, że wielu uzależnionych pracując na programie 12 kroków podejmuje głębokie życie religijne. Świadczy o tym ogromna ilość alkoholików na różnego rodzaju rekolekcjach i pielgrzymkach organizowanych przez Kościół z myślą o nich”.[4] Podobnie podczas spotkań trzeźwościowych w Licheniu wielu tłumnie uczestniczy we Mszy św. wypełniając szczelnie ogromną bazylikę i niejako garnąc się do Kościoła i jego pasterzy…
Papieska rada wspomina o grupach samopomocowych po raz drugi i ostatni w kontekście tematu zdrowia podejmowanego w New Age i wymienia je na końcu listy przykładowej oferty praktyk w ramach tzw. medycyny holistycznej, takich jak: akupunktura, homeopatia, leczenie ziołami, kryształami, muzyką, dotykiem, kolorami, itp. Nie polemizując bynajmniej z dokumentem, należy podkreślić, że uczestnictwo w grupach samopomocowych nie wiąże się z udziałem w jakichś podejrzanych praktykach paramedycznych. Spotkania grup nie prowadzą jednostki charyzmatyczne, czy guru, uzdrowiciele itp., lecz wybrane osoby o określonym przez grupę stażu trzeźwości. We wspólnotach tych z zasady nie ma liderów, przywódców, itd. Określają to zasady wspólnoty zawarte w tzw. 12 tradycjach. Jedna z nich mówi, że „jedynym i najwyższym autorytetem w naszej wspólnocie jest miłujący Bóg, jakkolwiek może się On wyrażać w sumieniu każdej grupy, nasi przewodnicy są tylko zaufanymi sługami, oni nami nie rządzą”.[5] O ile w ruchach charyzmatycznych istnieje możliwość, że kapłan, czy osoba posługująca darem uzdrawiania, zostanie potraktowana jako uzdrowiciel, to w grupach samopomocowych takiej możliwości nie ma. Spotkania nie stanowią też jakiejś formy socjoterapii. Socjoterapią zajmują się psychoterapeuci, a spotkania np. AA prowadzi wybrany alkoholik, o czym już wspomniano. Należy dodać, iż B. Willson, został uwolniony od obsesji alkoholowej nie na skutek zastosowania jakiejś techniki, lecz ponieważ doświadczył bliskości miłującego Stwórcy.
Na przełomie 2003/2004 r., 20 kapłanów w diecezji płockiej odbyło roczne warsztaty w oparciu o program i podręcznik „Wreszcie żyć. 12 kroków ku pełni życia".[6] Wydarzenie to stało się inspiracją do wygłoszenia "Rekolekcje 12 kroków" przez ks. Z. P. Maciejewskiego dla nauczycieli.[7] Ukazała się także płyta „12 kroków do wolności nie tylko dla chrześcijan” zawierająca rozważania a właściwie przewodnik do kroków, których autorami są ks. Maksym Popow - wykładowca psychologii, terapeuta Jacek Racięcki prowadzący warsztaty "Wreszcie żyć. 12 kroków ku pełni życia", oraz Rafał Porzeziński - dziennikarz i uczestnik wspólnoty 12 kroków dla chrześcijan.[8]
Z kolei o. prof. J. Gogola dostrzegł dużą zbieżność między programem 12 kroków, a małą drogą św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Chodzi tu o doświadczenie własnej słabości, niemocy i niezdolności osiągnięcia świętości o własnych siłach. Dlatego karmelitanka pisze o swoistej windzie do nieba, którą są ramiona Jezusa. Występuje tu spore podobieństwo z pierwszymi trzema krokami programu, w których uzależniony uznaje swoją całkowitą bezsilność, niemoc wobec nałogu oraz utratę kontroli nad swoim życiem. W obliczu całkowitej porażki i uznania swej wielkiej słabości, wyznaje wiarę w Boga, który stanowi siłę większą od jego choroby i może przywrócić mu zdrowie. Temu Bogu pokornie poddaje swoją wolę i swoje życie, każdego dnia.[9] „Trudno nie zauważyć odbicia w tym programie istotnych punktów „małej drogi”. Posiadamy tysiące świadectw na poparcie skuteczności tego programu, którego istota polega na uznaniu się bezradnym i powierzenia całego swego życia mocy Boga. Jeżeli w tak skrajnych i trudnych przypadkach znajdujemy potwierdzenie na prawdziwość doktryny Teresy, to tym bardziej możemy z nadzieją iść w jej ślady nie znajdując się w tak trudnym położeniu jak nieuleczalnie chorzy (choroba alkoholowa jest nieuleczalna).”[10]
