O istocie chrześcijaństwa - Aspekt ekumeniczny
- Szczegóły
- Kategoria: O duchowości
3. Aspekt ekumeniczny
Po ogólnym naszkicowaniu odniesienia chrześcijaństwa do innych, wielkich religii świata, nasuwa się pytanie o to, co najważniejsze, najistotniejsze w chrześcijaństwie. Pytanie jest o tyle trudne, iż jak już wspomniałem chrześcijaństwo występuje obecnie w postaci wielu kościołów – wyznań; Kościół katolicki, kościół prawosławny, kościoły protestanckie, kościół anglikański. Mimo wielu starań i dążeń ekumenicznych, pewnego rodzaju rozbicie chrześcijaństwa, a w każdym razie brak jedności, jest bolesnym faktem, który nie prędko, o ile w ogóle kiedykolwiek, definitywnie się zmieni. W każdym razie podziały wśród chrześcijan, które W. Kasper nazywa skandalem[14] pozostaną najprawdopodobniej jeszcze przez długi czas składnikiem naszej rzeczywistości.
Postaram się w pewnym uproszczeniu przedstawić główne myśli prof. Waltera Kaspera. Sadzę też, że opierając się na jego tekście należy przedstawić główne tezy orędzia chrześcijańskiego wspólne dla wszystkich wyznań chrześcijańskich. Przypuszczam, że można powiedzieć, iż generalnie zawierają się one w credo nicejsko-konstantynopolitańskim z IV w. Fragmenty owego symbolu wiary już przywoływałem. Chodzi mi jednak o pewne elementy zawarte w przepowiadaniu kerygmatycznym apostołów. Mianowicie, W. Kasper powołuje się na prawdę o Bogu Stwórcy oraz akt stworzenia świata, tzw. creatio ex nihilo. Jest to z pewnością pierwszy akt dramatu Historii Zbawienia, jak by powiedział nieżyjący już H. Urs von Balthasar. Nie wchodząc w pewne szczegóły i nie polemizując z takim autorytetem jak W. Kasper, należy jednak zauważyć, że idea stworzenia świata i Boga Stwórcy obecna jest z pewnością w Judaiźmie, a także, choć może nieco w odmienny sposób także w Islamie.[15]
Kolejną prawdą, aktem we wspomnianym dramacie zbawienia jest doktryna o grzechu pierworodnym, jako grzechu dziedzicznym, który wyjaśnia m.in. skłonności ludzi do zła, nieposłuszeństwa wobec Boga, brak zaufania, miłości wobec Niego, jak i wszelkie napięcia, pęknięcia oraz rany w relacjach między ludzkich. "Bo nie ma tu różnicy, wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej" (Rz 3,23). W tym miejscu należy podkreślić, iż nauka o grzechu pierworodnym należy do istoty chrześcijaństwa, oraz jest oryginalną ideą chrześcijańską. Prawdy tej nie przyjmuje ani Judaizm, ani Islam, uważając nieposłuszeństwo pierwszych rodziców za ich grzech osobisty, ewentualnie zły przykład, precedens. Według tych religii (Judaizm, Islam) każda dusza stworzona przez Boga jest czysta i nieskalana.[16]
Następną odsłoną w teatrze miłosiernego Boga, który jest jego głównym twórcą, reżyserem i jednocześnie aktorem, (choć aktorami są również ludzie) jest fakt odkupienia całego rodzaju ludzkiego; trzecia (z sześciu) prawda wiary: "Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia". "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). Prawda ta wiążę się z prawdą poprzednią; jeśli ludzkość został oddzielona od Boga –Miłości, źródła życia przez grzech pierworodny, to jest potrzebne odkupienie, wynagrodzenie Bogu za zniewagi, poniesienie swoistej kary za wszelkie zło popełniane przez ludzi. Ponieważ nikt nie jest sprawiedliwy przed Bogiem, "wszyscy zgrzeszyli" odkupienia dokonuje wcielony Syn Boży, "Baranek..., który gładzi grzech świata" (J 1, 29). Misterium paschalne odbywa się poprzez całkowite ogołocenie, kenozę Chrystusa (Flp 2, 5-11), przez fakt wcielenia, mękę, tragiczną śmierć i zmartwychwstanie "On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia" (Rz 4,25). Jest to centralna prawda naszej wiary akcentowana zwłaszcza, choć nie tylko przez protestantów: Chrystus nas zbawił, a my przyjmujemy to usprawiedliwienie przez wiarę.
Idea ta generalnie nie występuje w Judaizmie. Tam człowiek dostępuje zbawienia pochylając się nad Torą, będąc wiernym przymierzu z Jahwe, zawartym na Synaju, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy zawarte w dekalogu. Innymi słowy, Izraelita dokonuje zbawienia niejako o własnych siłach. Oczywiście jest to pewne znaczne uproszczenie. Naród wybrany wielokrotnie doświadczał wybawienia z różnych zewnętrznych opresji. Do najważniejszych z nich należało wyzwolenie z niewoli egipskiej wspominane co roku podczas święta paschy, oraz oswobodzenie z niewoli babilońskiej. Adonai przebacza ludowi grzechy, ale idea zastępczej ofiary i odkupienia ze względu na nie przyjęcie prawdy o grzechu pierworodnym była raczej obca. Choć należy przecież wspomnieć, że idea cierpienia zastępczego, właśnie za grzechy jest niejako zarysowana w niektórych tekstach Starego Testamentu (np.: IV pieśń o słudze Jahwe, Iz 52,13-53,12 "Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy, spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie" Iz 53,5).
Jeśli chodzi o Islam, pojęcie zbawienia jest rzadko używane. Generalnie można mówić o samowyzwoleniu wiernych poprzez ascezę, panowanie nad namiętnościami oraz różne praktyki w ramach tzw. wielkiego dżihadu.[17]
Następne prawdy wiary chrześcijańskiej, o których mówi W. Kasper, to wiara w Ducha Świętego, uświęciciela, który udziela wiernym nowego życia w sakramentach oraz buduje Kościół. I w tym miejscu zaczynają się problemy. Rok 1054 uznaje się za datę podziału w Kościele i wyodrębnienie kościoła prawosławnego. Za jedną z przyczyn rozłamu podaje się tzw, spór o Filioque czyli pochodzenie Ducha Świętego oraz o prymat Papieża w Kościele. Jak wiadomo wschód nie przyjął wspomnianej formuły filioque czyli twierdzenia, że osoba Ducha Świętego pochodzi od Ojca i Syna, lecz od Ojca przez Syna. Wydaje się pozornie, że różnica jest drobna, niemniej jednak ważna. Myślę, choć mogę się mylić, że poważniejszą sprawą jest odrzucenie prymatu, pierwszeństwa, zwierzchności biskupa Rzymu, następcy Piotra nad całym Kościołem. A przecież Słowo Boże wyraźnie o tej władzy mówi (Mt 16,13-20, J 21,15-19). Należy się domyślać, iż teksty te można różnie interpretować. Kościoły prawosławne nie uznają też dogmatu o nieomylności Papieża. Do tego trzeba dodać odrzucenie dogmatu o czyśćcu, Niepokalanym Poczęciu oraz wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny.[18] Nasuwa się prosty wniosek, iż można być chrześcijaninem i nie uznawać wspomnianych prawd. Oczywiście, jeśli chodzi o prawosławie należy podkreślić istnienie kapłaństwa hierarchicznego oraz pozostałych sześciu sakramentów, a także dbałość o liturgię, życie zakonne. Jan Paweł II, miał powiedzieć, że Kościół ma dwa płuca, którymi winien oddychać; wschód i zachód. Z pewnością wiele można czerpać z duchowości i mistyki, kultury prawosławnej.
Kolejny rozłam w Kościele nastąpił po 1517 r. po wystąpieniach Marcina Lutra, a później Jana Kalwina, Urlicha Zwingliego i innych. Na skutek reformacji wyodrębniły się tzw. kościoły protestanckie; Luteranie, Kalwini (ewangelicy), a później adwentyści, baptyści, zielonoświątkowcy itd. Protestanci opierali się na czterech zasadach: sola fides, sola scriptura, sola gratia, solus Christus. Z sakramentów, pozostawili jedynie chrzest i komunię św. Jeśli chodzi o ten drugi sakrament, to w sytuacji, gdy nie ma sakramentu kapłaństwa, odrzuconego na rzecz powszechnego kapłaństwa wiernych, nie można mówić o Eucharystii w rozumieniu katolickim. Wspomniał o tym Jan Paweł II w encyklice „Ecclesia de Eucharistia”. Protestanci zachowują wyznanie wiary Nicejsko-Konstantynopolitańskie, oraz w wielkiej czci mają Pismo święte jako normę i zasadę wszelkiego nauczania i postępowania, wiary oraz życia.[19] Tej miłości do Słowa Bożego my, katolicy z pewnością możemy się od nich uczyć. Należy jednak dodać, że wg K. Bukowskiego, Kościoły Protestanckie przyjmują żydowski kanon ksiąg Starego Testamentu, czyli 39 ksiąg (z wyjątkiem Tb, Jdt, Ba, 1 i 2 Mach, Mdr, Syr) które uważane są za apokryfy.[20] Oczywiście Kościoły te mają własną interpretacje Biblii, bez uwzględnienia tradycji i nauki Kościoła Katolickiego.
Niemniej jednak do istoty katolicyzmu obok wyznania wiary, opartej na Słowie Bożym zawartym w Piśmie Świętym i Tradycji z pewnością należy przeżywanie jej, celebrowanie, świętowanie oraz uobecnianie w liturgii, roku liturgicznym, a także przede wszystkim w siedmiu sakramentach Kościoła. Z przeprowadzonej pokrótce analizy, nasuwa się wniosek, że można być chrześcijaninem, żyjąc według zasad wyznawanych w kościołach protestanckich, zachowujących właściwie tylko chrzest oraz swoiście rozumianą Komunię Świętą, oddając cześć Bogu w Trójcy jedynemu poprzez słuchanie i wypełnianie Jego Słowa, przez wspólnotową oraz indywidualną modlitwę a także żyjąc prawami dekalogu w nowotestamentalnej interpretacji. Niemniej jednak, brak pozostałych pięciu, a właściwie sześciu sakramentów, jako skutecznych znaków łaski, ustanowionych przez Chrystusa i powierzonych Kościołowi, to moim zdaniem znaczne zubożenie. Czegoś niejako istotnego tu brakuje…
