V. Zrobiliśmy gruntowny i odważny rachunek sumienia z całego życia - Zagubiony syn
- Szczegóły
- Kategoria: Warsztaty biblijne Jezus uwalnia i uzdrawia
Wybrałem omawianą przypowieść m.in. właśnie ze względu na scenę, w której przyparty do muru przez okoliczności młodszy syn, podejmuje refleksję nad przyczyną swego opłakanego stanu, swoistego dna na którym się znalazł na skutek swoich poczynań. Do wspólnot 12 – krokowych trafiają ludzie zdesperowani, przeżywający silny kryzys spowodowany swoim nałogiem, lub uzależnieniem kogoś bliskiego. Ponieważ są zdeterminowani doświadczanym cierpieniem, podejmują pracę nad programem 12 kroków pod przewodnictwem bardziej doświadczonego członka wspólnoty (tzw. sponsora). Jeśli wytrwale nad nim pracują w nadziei na odmianę swojego życia, to dochodzą też po uznaniu swej bezsilności wobec nałogu (krok 1), uwierzeniu w Siłę Wyższą, która może im przywrócić zdrowie (krok 2) i powierzeniu swego życia Bogu w kroku trzecim, do obrachunku czwartego kroku. Nad poszczególnymi krokami pracuje się w oparciu o tzw. poradniki zawierające komentarz i pytania do poszczególnych kroków, na które odpowiada się pisemnie. Również i w tym tekście znajduje się propozycja pytań do pracy pisemnej i do przygotowania do generalnej spowiedzi w oparciu o dekalog.
Wróćmy do przypowieści. Powracającego z odległych stron syna już od dawna wypatrywał kochający ojciec. A gdy syn był jeszcze daleko, tato ujrzał go na drodze, wzruszył się głęboko, ulitował się, wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyje i ucałował go. Jest to niezwykle dynamiczna i poruszająca serce scena. Być może będący w podeszłym wieku ojciec, wielokrotnie wychodził na drogę wypatrując swego dziecka, za którym tęsknił i cierpiał po jego starcie, niemal jakby umarł. Właśnie w taki sposób tłumaczy swą radość i świętowanie starszemu synowi: „Przecież trzeba się bawić i radować, bo ten brat twój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się” (Łk 15,32). Ojciec wypatrywał powrotu syna, dlatego tak żywo, emocjonalnie i wielkodusznie zareagował, gdy go zobaczył jak sponiewierany przez życie wraca do domu. Nie ulega wątpliwości, że właśnie tak Bóg będący miłosiernym Ojcem kocha ludzi zagubionych, poranionych, sponiewieranych i poturbowanych przez nałogi. Chce ich przygarnąć, przytulić do swego serca, opatrywać rany, leczyć. Wydaje się, że sakrament pokuty, powinien być miejscem takiego spotkania miłosierdzia Jezusa z nędzą ludzką. Ale też wydaje się, że potrzeba też katolickich wspólnot dla uzależnionych, w których poczują się zaakceptowani, przyjęci, znajdą potrzebne wsparcie.
