Rekolekcje 12 kroków - Krok 6
- Szczegóły
- Kategoria: Warsztaty biblijne Jezus uwalnia i uzdrawia
Kolejny Krok może wydać się dziwny. Brzmi on: 6. „Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.” Czy to nie oczywiste, że człowiek, który ma jakiś problem, chciałby usunąć go ze swojego życia? Otóż nie jest to oczywiste. Z jednej strony męczymy się i cierpimy bardzo z powodu naszych problemów i grzechów, ale rozstać się z nimi? To trudne. Znane są przypadki, gdy żona alkoholika – bardzo cierpiąca z powodu jego picia – po uzyskaniu przez męża trzeźwości – nie może z tym wytrzymać. Prowokuje go do zapicia a nawet wprost podsuwa alkohol. Dzieje się tak dlatego, że życiowe doświadczenie, wyżłobiło w nas pewne koleiny zachowań. Cierpimy w nich bardzo, ale czujemy się bezpiecznie – w tym sensie, że wiemy po kolei jakie nieszczęścia nas zaskoczą. Gdy wchodzimy w życie bez nieszczęść może się to okazać ponad siły. W pewnym sensie życie kobiety żyjącej w jakimś patologicznym związku jest uporządkowane. Może to być cykl – nie ma męża w domu – przychodzi i jest awantura – następnie bicie – dalej trzeźwienie i przepraszanie. Jest to straszne i destrukcyjne, ale kobieta może nie mieć sił, by zburzyć ten „porządek” i dalej tkwi, bez żadnych prób zmian sytuacji, w takim związku. 16. Chciałbym się odnieść też do własnego doświadczenia. Jechałem kiedyś na rekolekcje ignacjańskie z gorącym postanowieniem, że się nawrócę. W czasie rekolekcji dokonałem odkrycia – ja nie chcę się nawrócić – ja chciałem tylko mniej cierpieć. Porzucić swoje grzechy – rozstać się z nimi na zawsze – to było ponad moje siły. Wielu narkomanów zgłasza się po pomoc, ale nie chcą oni uzdrowienia – chcą jedynie odtrucia, by przywrócić intensywność doznań swojego nałogu. Kojarzy mi się to wszystko z warunkami odpustu zupełnego. Wydawać by się mogło, że to takie proste – wyspowiadać się, przyjąć Komunię, pomodlić się w intencjach Ojca Świętego. Jest jednak mały punkcik – często niestety pomijany, który jest istotą odpustu – wolność od najdrobniejszego nawet przywiązania do grzechu – nawet lekkiego. To nie jest łatwe. Nie zdradzać żony? – zgoda! Ale nigdy już w życiu nie dać sobie okazji, by tak dyskretnie (choć rzeczowo) spojrzeć na nogi, biodra i piersi obcej kobiety? Uznawać prawo człowieka do dobrego imienia? – oczywiście! Ale nigdy już nie nadstawić ucha, gdy ktoś o naszym bliźnim mówi dużo i źle? W tym przykładach nie chodzi mi o to, czy zdarzy się nam pożądliwie spojrzeć na człowieka czy poplotkować o nim (bo pewnie się zdarzy), ale czy mamy w sobie wewnętrzne nastawienie, by rozstać się z tym przywiązaniem? Odpowiedzmy sobie szczerze, czy często nie jest z nami tak, że wyspowiadaliśmy się, żałowaliśmy bardzo, postanowiliśmy poprawę. Tylko że… ślinka nam cieknie. Tak nam trochę tego wszystkiego szkoda. Chcemy, by Bóg uwolnił nas od wad charakteru – ale niekoniecznie wszystkich i niekoniecznie do końca. Z tobą źle a bez ciebie jeszcze gorzej – takie słowa padły kiedyś w pewnym związku kobiety i mężczyzny. Z jednej strony świadomość grzechu, cierpienia, destrukcji a z drugiej, że nie można tego przeciąć, że jest się do grzechu przywiązanym. Augustyn, późniejszy biskup i święty, który miał związek z kobietą modlił się: „nawróć mnie – ale jeszcze nie dzisiaj”. Krok szósty pyta każdego z nas – czy naprawdę chcesz pozbyć się swoich grzechów i problemów – raz na zawsze? Wziąć rozwód z grzechem? Dla bardzo wielu ludzi jest to sztuka nie do udźwignięcia. I tu rodzi się praktyczny sposób anonimowych alkoholików. Dla alkoholika myśl o rozstaniu na całe życie z tym strasznym i kochanym alkoholem jest nie do udźwignięcia. To co jest do udźwignięcia to trzeźwość na 24 godziny. Nie myślę o tym co za tydzień, miesiąc, rok, ale żyję chwilą obecną – dziś będę trzeźwy.
