Krok I Otworzyć sie na miłość Boga Ojca - Drugi opis stworzenia

Drugi, starszy opis stworzenia ludzi (Rdz 2) przedstawia  Boga jako artystę, który pochyla się nad swoim dziełem z pieczołowitością i starannie, z miłością je kształtuje. „Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia. Odtąd stał się człowiek istotą żyjącą” (Rdz 2,7). Następnie czule umieścili go w cudownym ogrodzie, który wcześniej dla niego przygotował. „Pan Bóg zasadził ogród w Edenie na wschodzie i mieścił tam człowieka, którego ulepił (Rdz 2,8). Podoba mi się porównanie Stwórcy do rodziców przygotowujących pokój dla swojego dziecka, które ma się urodzić. Jest mi on bliski, gdyż z żoną również przygotowywaliśmy miejsce w mieszkaniu dla naszego synka przed jego przyjściem na świat „Zanim ukształtowałem cie w łonie matki znalem cię” (Jr 1,5). Tekst ten pokazuje, że każdy jest jedyny i niepowtarzalny, oryginalny jak arcydzieło.[1] Bóg zna nas osobiście, po imieniu, ma dla każdego człowieka swoje zbawcze plany, zamiary, powołanie, misję do spełnienia, podobnie jak miał je w stosunku do Jeremiasza powołanego na proroka.

Na poziomie intelektualnym stosunkowo łatwo przyjąć prawdę, iż Bóg jest dobry, że jest miłością, naszym najlepszym ojcem. Natomiast tę prostą prawdę, może być trudno zaakceptować na poziomie emocjonalnym. Dzieje się tak ponieważ wszyscy na skutek grzechu pierworodnego jesteśmy grzesznikami i popełniamy błędy. Dotyczy to także rodziców, na których „obraz i podobieństwo” dziecko kształtuje sobie wizerunek Boga. Wszelkie błędy, nieporadności, nieprawidłowości, grzechy, których dopuszczali się rodzice, zwłaszcza ojcowie wobec dzieci, mogą być i często są przenoszone na wizerunek Boga Ojca. Osoby uzależnione, to często ludzie poranieni przez błędy, zaniedbania, niedostatek miłości swoich rodziców. Często noszą w sobie braki miłości, której nie otrzymali od nich w dzieciństwie, lub otrzymali w niewystarczający sposób. Praca nad tabelą kroku drugiego, może pomóc się z tym zmierzyć.[2] Zdarza się, że wejście na drogę uzależnienia, było spowodowane próbą znalezienia namiastki ciepła, bliskości i miłości, której brakło w dzieciństwie. Niemniej zachowania nałogowe, np. w sferze seksualnej i nie tylko, chwilowo uśmierzają ból, są ucieczką, natomiast później ten głód pojawia się znowu niejako powiększony o głód nałogu. Odstawienie nałogowych zachowań, początkowo powoduje szok dla całego organizmu, ból, który po pewnym czasie się zmniejsza, choć może całkowicie nie zniknąć… Odsłania się wtedy pustka, którą człowiek usiłował wypełnić czynnym nałogiem. Tą pustkę, można i trzeba powierzać Jezusowi, który może go wypełnić swoją miłością,  Słowem Bożym, ukoić swoim ciałem (Eucharystia, Komunia św.), bliskością innych ludzi. Głód ten zmniejsza się np. poprzez podejmowanie służby, niemniej doświadczenie pokazuje, ze nigdy całkowicie nie znika… Pewnym odkryciem były dla mnie słowa, które usłyszałem na sesji w CFD u salwatorianów w Krakowie prowadzonej przez ks. dra K. Grzywocza pt. „W duchu przyjaźni”. Otóż porównał on wspomniane deficyty do filiżanki bez dna. Można do niej wlewać herbatę i nigdy nie będzie pełna. Żaden człowiek, np. mąż, żona, przyjaciel itp., nie jest w stanie tego pragnienia wypełnić. Pozostaje on najprawdopodobniej nigdy do końca nienasycony, niezaspokojony, choć można i trzeba oddawać go Chrystusowi. „W Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53,5).