Kod czy kit da Vici? - Małżeństwo Jezusa?

9. Wreszcie kwestia małżeństwa Jezusa. D. Brown twierdzi, że Jezus jako Żyd musiał mieć żonę, bo inaczej nie cieszył by się żadnym autorytetem. Według niego w kulturze żydowskiej dorosły mężczyzna właściwie musiał być żonaty. W odpowiednim czasie ojciec młodzieńca znajdował mu żonę.[40] Czy Jezus mógł mieć żonę? Jezus – druga osoba Trójcy Świętej jednoczy w sobie dwie natury: boską i ludzką, jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Niektórzy twierdzą iż jako prawdziwy człowiek, Jezus mógł mieć żonę. Czy Jezus był żonaty z Marią Magdaleną?

Jeżeli chodzi o sprawę małżeństwa Jezusa, to D. Brown zaczerpnął ją z pism gnostyckich z tzw. ewangelii Marii (koniec II w.), oraz ewangelii Filipa (ok. 250 r.). W tej ostatniej pisze, że Jezus całował Marię Magdalenę. Ale według gnostyków, Jezus nie był prawdziwym człowiekiem, a także nie miał prawdziwego ciała, lecz ciało pozorne. Małżeństwo i przekazywanie życia było przez gnostyków potępiane. Skoro tak, to Jezus nie mógł być też żonaty z Marią Magdaleną i mieć z nią dzieci. Z ciałem pozornym, czyli nieprawdziwym jest to niemożliwe. Jak mówił ks. D. Jankowski, pocałunek w tradycji gnostycznej i w kulturze wschodu był inaczej rozumiany niż obecnie. Był to znak przyjaźni. W starożytności pocałunki wymieniali mężczyźni, senatorowie itd. Należy dodać, iż w kulturze żydowskiej były przypadki bezżeństwa z powodów religijnych, np. Jan Chrzciciel. Jak ukazują to ewangeliści, Jan Chrzciciel cieszył się wielkim autorytetem u ludzi sobie współczesnych i nie tylko.[41]

W ewangelii wg św. Mateusza Jezus mówi o bezżeństwie dla Królestwa Bożego (Mt 19,10-12). Jezus całkowicie poświęcił się swojej misji głoszenia słowa Bożego i objawiania ludziom Miłości Boga do nas, dlatego nie był żonaty. Pan Jezus sam o sobie mówił: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda – lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzieby głowę mógł oprzeć.” (Mt 8,20). Według Nowego Testamentu i nauczania Kościoła, misją Syna Bożego było wybawienie nas od śmierci wiecznej i otworzenie nam nieba, a nie małżeństwo oraz założenie rodziny.

Jeżeli chodzi o Marię Magdalenę, to należała ona do niewiast towarzyszących Jezusowi i usługujących Mu ze swego mienia (Łk 8,1-3). Jezus uwolnił Marię od siedmiu złych duchów (Łk 8,2), stąd była Mu na pewno bardzo wdzięczna. Maria Magdalena była wśród kobiet obecnych podczas śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu (J 19,25) oraz złożenia Jego ciała do grobu (Mt 27,61). Przede wszystkim jednak, to jej jako pierwszej ukazał się Zbawiciel po swoim zmartwychwstaniu i polecił jej przekazać tę wiadomość apostołom (J 20,11-18; Mk 16,9-11). Było to wielkie, niezwykle wyróżnienie: misja głoszenia prawdy o zmartwychwstaniu. Maria Magdalena była więc duchowo związana z Chrystusem i na pewno w dużej mierze uprzywilejowana przez Niego, ale nie tak, jak to chciałby widzieć D. Brown, czy inni pisarze na których się oparł.[42]

Podsumowując, wątków nad którymi można by rozmawiać, jest w książce wiele. Sam tytuł „Kod Leonarda da Vinci”, sugeruje, iż artysta Leonardo ukrył „zakodował” w swoich obrazach pewną informację o rzekomym małżeństwie Jezusa Chrystusa, z Marią Magdaleną. Ta ostatnia osoba ma być postacią siedzącą, po prawej stronie obok Zbawiciela na fresku, pt; „Ostatnia wieczerza”. Jak dowcipnie zauważył J. Świtek, jeżeli, to Maria siedzi obok Pana Jezusa, a nie apostoł Jan, to gdzie on się podział, skoro na obrazie jest 13 postaci. Czyżby poszedł po zapałki?

Generalnie, jak zauważył, ks. prof.  S. Wszołek, powieść jest zaadresowana do szerokiego kręgu odbiorców, którzy nie będą chcieli sprawdzać, co w książce jest fantazją autora, a co prawdą historyczną. Sprawa nie jest zresztą taka prosta, co ukazało spotkanie dyskusyjne i niniejszy artykuł. Niemniej jednak książka, a zwłaszcza film spowodowały, że ukazały się zarówno artykuły, filmy, jak i książki demaskujące fałsze D. Browna. I choć niektórzy twierdzą, iż artykuły w prasie[43] i książki rozszyfrowujace „Kod Leonarda” tak naprawdę nadają tylko rozgłosu książce oraz filmowi, to jednak warto szukać prawdy, a jest to możliwe także dzięki stronom internetowym.[44]   



[1] Spotkanie dyskusyjne prowadził Piotr Chrabąszcz - członek stowarzyszenia Szkoła Nowej Ewangelizacji św. Józefa w Tarnowie oraz doktorant teologii na Wydziale teologicznym PAT w Krakowie. Artykuł, jak sam tytuł wskazuje nie jest sprawozdaniem z dyskusji lecz próbą odpowiedzi na postawione w niej pytania w oparciu o zapis magnetofonowy spotkania jak i literaturę przedmiotu.

[2] SNE – skrót do Szkoła Nowej Ewangelizacji.

[3] G. Weigel, Dan Brown i cytryny, w: Prodoks. Dobry magazyn Nr 3 (25) maj-sierpień 2006. Wydanie wakacyjne, s. 15.

[4] Sz. Hołownia, Kościół powinien zdemaskować kłamstwa Dana Browna, w: Dziennik. Polska, europa, świat, piątek 19.05.2006, s. 14.

[5] O. R. Cantalamessa nawiązał do filmu w homilii w Wielki Piątek br. Bynajmniej nie nawoływał do bojkotu lecz wyjaśniał, że powoływanie się na tzw. ewangelie gnostyckie, by udowodnić rzekome małżeństwo Jezusa z Marią Magdaleną jest nieporozumieniem. Gnostycy negowali cielesność, materialność jako coś złego. Według nich, to co jest duchowe, niematerialne, jest dobre, to co cielesne - złe. Niewłaściwe jest też wg nich zawieranie związków małżeńskich, czy przekazywanie życia. Jezus wg gnostyków nie był prawdziwym człowiekiem, nie cierpiał i nie umarł. Miał ciało pozorne, co widać choćby w tzw.  ewangelii Judasza. Nie mógł być więc żonaty z Marią Magdaleną i mieć z nią potomstwa.  

[6] W oświadczeniu tym abp. S. Wielgus formułuje tezy zawarte w książce „Kod Leonarda da Vinci” i odpowiada na nie, podkreślając zwłaszcza wiarygodność czterech ewangelii wg Mateusza, Marka, Łukasza i Jana oraz listów pawłowych, uznawanych przez większość gmin za natchnione już w II w. Abp. S. Wielgus akcentuje też świadectwo męczeńskiej śmierci chrześcijan za wiarę w Bóstwo Jezusa, w pierwszych trzech wiekach chrześcijaństwa. por. Stanowisko przewodniczącego Rady Naukowej Episkopatu Polski w sprawie powieści Kod Leonarda da Vinci, w: A. Posadzki, Harry Potter i okultyzm.„Magiczna” wyobraźnia czy realistyczna magia, Gdańsk 2006, s. 214-216.

[7] Cyframi arabskimi oznaczam numery kolejnych pytań stawianych gościom spotkania.

[8] Por. D. Brown, Kod Leonarda da Vinci, Warszawa 2001, s. 1.

[9] Por. D. Smela, Pink kod Dana Browna, w: Ozon nr 20 (57) 18-24 maja 2006, s. 54-55.

[10] Por. A. Welborn, Największe tajemnice Kodu da Vinci, wyd. Polwen, radom 2006, s. 17-21; A. Welborn, Zrozumieć Kod da Vinci, wyd. Polwen, Radom 2004, s. 121-124; Mc Dowell, W poszukiwaniu odpowiedzi. Kod Leonarda Leonarda da Vinci, Katowice-Warszawa 2006, s. 17-19.

[11] Por. C.E. Olson i S. Miesel, Oszustwo Kodu Leonarda da Vinci, Wydawnictwo diecezjalne i drukarnia w Sandomierzu 2006, s. 249-251. Książką jest najbardziej obszerną i udokumentowaną krytyką „Kodu Leonarda da Vinci” jaką czytałem. Mgr S. Miesel jest z wykształcenia  historykiem, specjalizującym się w historii średniowiecznej. Ich książka ma niezłe recenzje m.in. prof. historii J. Hitschcocka. Ponieważ tylko ci autorzy pisali o średniowiecznym zakonie Syjonu a inni nie (np. A. Welborn – historyk Kościoła) więc chciałem tę informację zweryfikować. M. Smoła stwierdził, iż brakuje świadectw potwierdzających istnienie średniowiecznego zakonu o tej nazwie.  

[12] Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, 1994, s. 80-81.

[13] H. De Lubac, Entretien autour de Vatican II, Paris 1985, p. 79-80, cyt. za: J. M. Verlinde, Jedyny Zbawca i uzdrowiciel, Kraków 2006, s. 82-83.

[14] Por. z. Mikołejko, Zbrodnia i wiara – posłowie do wydawcy polskiego, w: D. Brown, Kod leonarda da Vinci, Warszawa 2004, s. 566-567.

[15] Zupełnie inaczej to wygląda w przypadku kanonicznych ewangelii synoptycznych (Marka, Mateusza, Łukasza), czy Jana, gdzie mamy konkretne dane dotyczące miejsca i czasu opisywanych wydarzeń.

[16] Wg Encyklopedii Biblijnej czas powstania ewangelii Tomasza datuje się na przedział 50 do 180 r. po Chr. Wg tej encyklopedii, najprawdopodobniej są to lata 80-100 po Chr. por. Encyklopedia biblijna, red. P. J. Achtemeier, Vocatio, Warszawa 1999, s. 272-274. W latach ok. 90-100 powstała ewangelia wg św. Jana. por. M. Bednarz, Pisma św. Jana, Tarnów 1997, s. 47. Widać, że w ewangelie Tomasza i ewangelia wg św. Jana, powstawały mniej więcej w tym samym czasie. 

[17] Por. A. Welborn, Zrozumieć Kod da Vinci, Radom 2004, s. 29-30; J. Mc Dowell, W poszukiwaniu odpowiedzi. Kod Leonarda da Vinci, Katowice-Warszawa 2006, s. 43.

[18] Por. A. Macura, Czytając ewangelię zdrajcy, w: Gość Niedzielny nr 16, 16.04.2006, s. 44-45.

[19] Por. C.E. Olson i S. Miesel, Oszustwo Kodu Leonarda da Vinci, Sandomierz 2006, s. 65.

[20] Por. Katecheza: „Od słów Jezusa do Ewangelii” w: W drodze do Emaus. Jezus uczy i zbawia. Podręcznik do religii dla pierwszej klasy Gimnazjum, red. Z. Marek, Kraków 2004, s. 53-56; Encyklopedia biblijna, red. P. J. Achtemeier, Vocatio, Warszawa 1999, s. 272, M. Bednarz, Ewangelie synoptyczne, Tarnów 1999, s. 75-103.

[21] Mówi się o tzw. dokumencie „Q” bedącym zbiorem mów Jezusa z którego korzystali ewangeliści Mateusz i Łukasz, por. Encyklopedia biblijna, red. P. J. Achtemeier, Vocatio, Warszawa 1999, s. 272, M. Bednarz, Ewangelie synoptyczne, Tarnów 1999, s. 272.

[22] Jest to pewne uproszczenie i uogólnienie. Ks. D. Jankowski powiedział, że np. drugi list św. Piotra powstał ok. 112 r., a więc już po śmierci Piotra Apostoła. Został napisany przez jednego z jego uczniów.  

[23] Por. A. Welborn, Zrozumieć Kod da Vinci, Radom 2004, s. 36. 43.

[24] Katolicki kanon podobnie jak u chrześcijan prawosławnych składa się z 73 ksiąg: 46 Starego i 27 Nowego Testamentu. Pierwsze wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła na temat kanonu Pisma Świętego pochodzą z synodu w Laodycei (ok. 360 r.) i synodów afrykańskich (Hippona 393 r. i Kartagina 397 r. i 419 r.). Sobór Florencki 1441 r. potwierdził dotychczasowe rozstrzygnięcia. Chrześcijanie wywodzący się z reformacji, nie uznają wszystkich wspomnianych ksiąg Starego Testamentu za natchnione (odrzucają 7 ksiąg: Mdr, Syr, 1 i 2 Mach, Tob, Jdt, Ba). M.in. dlatego Sobór Trydencki w 1546 r. jeszcze raz zatwierdził kanon ksiąg świętych znajdujących się w Wulgacie. Por. H. Langkammer, Mały słownik biblijny, Wrocław 2001, s. 163-164; K. Bukowski, Religie świata wobec chrześcijaństwa, Kraków 1999, s. 143, 219.

 

[25] Por. A. Welborn, Zrozumieć Kod da Vinci, Radom 2004, s. 41.

[26] Por. D. Brown, Kod Leonarda da Vinci, Warszawa 2004, s. 298-300.

[27] Tamże.

[28] Por. A. Welborn, Zrozumieć Kod da Vinci, Radom 2004, s. 48.

[29] Por. A. Welborn, Zrozumieć Kod da Vinci, Radom 2004, s. 50-55; C.E. Olson i S. Miesel, Oszustwo Kodu Leonarda da Vinci, Sandomierz 2006, s. 141-151.

[30] Dokładnie wyznajemy symbol wiary ułożony na soborach w Nicei (325 r.) oraz Konstantynopolu (381 r.), tzw. credo Nicejsko-Konstantynopolitańskie.

[31] KKKK, s. 31-32.

[32] Religia i polityka w tych czasach łączyły się bardziej niż obecnie. Współcześnie jednoznacznie mówi się o rozdziale Kościoła od państwa, władzy świeckiej od duchowej. Odpowiednie dokumenty, np.; konkordat regulują stosunki: państwo-kościół. W czasach Konstantyna, takiego jednoznacznego rozdzielenia nie było.

[33] por. Stanowisko przewodniczącego Rady Naukowej Episkopatu Polski w sprawie powieści Kod Leonarda da Vinci, w: A. Posadzki, Harry Potter i okultyzm.„Magiczna” wyobraźnia czy realistyczna magia, Gdańsk 2006, s. 214-216.

 

[34] Por. Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, Lublin 1994, s. 78.

[35] Należy do dziedziny teologii, tzw. Chrystologii uprawianej w ramach teologii fundamentalnej oraz dogmatycznej.

[36] Por. J. Mc Dowell, W poszukiwaniu odpowiedzi. Kod Leonarda da Vinci, Katowice-Warszawa 2006, s. 109-114. Na temat znaczenia tożsamości Jezusa zob. tamże s. 111-124; por. także J. Mc Dowell, Jezus więcej niż cieśla, Kraków 1991. Książka kończy się świadectwem autora.

[37] W tym momencie pojawia się kwestia tzw. kodeksów, czyli odpisów tekstów ewangelii oraz innych pism Nowego Testamentu, które obecnie posiadamy. Kodeksy to coś w rodzaju lekcjonarzy używanych w ówczesnej liturgii. Ks. D. Jankowski stwierdza, że najstarsze kodeksy pochodzą z IV-V w. po Chr. A. Welborn pisze o manuskryptach z II i III w., por. A. Welborn, Zrozumieć Kod da Vinci, Radom 2004, s. 38-39. Dla porównania jest o wiele mniej odpisów ksiąg innych starożytnych autorów oraz są one o wiele bardziej odległe w czasie od ich życia, niż kodeksy Nowego Testamentu. Chodzi o to, że Nowy Testament jest bardzo dobrze udokumentowany w porównaniu do innych dzieł starożytnych pisarzy, np. odpis „Wojny Galicyjskiej” Cezara powstał 900 lat po opisywanych wydarzeniach, por. tamże.

[38] Ks. prof. dr hab. S. Wszołek podkreśla rolę rozumu w akcie wiary. Wiara jest zawsze aktem rozumu. Ks. S. Wszołek jest autorem m.in. książki, pt: Racjonalność wiary, wyd. naukowe PAT, Kraków 2003.

[39] Podkreśla to także J. Mc Dowell w swoim świadectwie: J. Mc Dowell, W poszukiwaniu odpowiedzi. Kod Leonarda da Vinci, Katowice-Warszawa 2006, s. 119-120; Tenże, Jezus więcej niż cieśla, Kraków 1991, s. 88-98.

[40] D. Brown, Kod Leonarda da Vinci, Warszawa 2004, s. 309-319 i nn.

[41] Por. Mt 3,1-12; Mk 1,1-9; Łk 3,1-20; J 1,19-34.

[42] D. Brown oparł się m.in. na: M. Baigent, H. Lincoln, Święty Graal, święta krew, oraz M. Starbird, Kobieta z alabastrwym flakonkiem, L. Picknet, C. Prince, Templariusze. Tajemni strażnicy tożsamości Chrystusa. Są to pozycje właściwie pseudonaukowe, mające raczej niewielką wartość historyczną, por. A. Welborn, zrozumieć Kod da Vinci, Radom 2004, s. 16-17.

[43] Wiele artykułów demaskujących fałsze „Kodu Leonarda” ukazało się w Gościu Niedzielnym, a także w tygodniku Ozon nr 20, 18-24 maja 2006, s. 36-57; Niedzieli nr 21, 21 maja 2006 r.