Jezus a literatura

  • Drukuj

„Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego” (Mt 16, 16) – tym wyznaniem wiary św. Piotra skierowanym do Pana Jezusa w okolicy Cezarei Filipowej,  rozpoczął swoją pierwszą homilię św. Jan Paweł II w dniu 22 października 1978 r. podczas Mszy św. inaugurującej jego pontyfikat.

Jak sam mówił w tej samej homilii, przybył do miasta Piotrowego gotów poświęcić życie w służbie tej prawdy, iż ludzie zbawieni w Chrystusie, mają w sobie wielkość, której nie podejrzewają. Papież wołając wypowiedział pamiętne słowa: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych, kierunków cywilizacyjnych. Nie lękajcie się! Chrystus wie, „co jest w człowieku”. On jeden. (...) proszę was, błagam was (...) pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka. On jeden ma słowa życia wiecznego”.[1]

Redemptor hominis” – Odkupiciel Człowieka; to z kolei tytuł pierwszej papieskiej encykliki ogłoszonej 4 marca 1979 r. w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Warto przytoczyć zdanie rozpoczynające ten dokument, które zrobiło na mnie duże wrażenie: „Odkupiciel człowieka Jezus Chrystus jest ośrodkiem wszechświata i historii (RH 1)”. Tak więc Osoba Syna Bożego, Jezusa z Nazaretu, stanowi samo serce chrześcijaństwa. Wydarzenia z życia Mistrza z Galilei znajdują się w samym centrum dziejów ludzkości. Prawda o życiu Tego, który był nazywany „synem cieśli” od momentu poczęcia w chwili zwiastowania, przez narodzenie, życie ukryte w Nazarecie, później publiczną działalność nauczania, uzdrawiania, wypędzania złych duchów, wskrzeszania zmarłych; wreszcie historia Jego ofiary, cierpienia, męki, śmierci oraz zmartwychwstania są najważniejszymi dla chrześcijan, katolików i nie tylko. Zwłaszcza wydarzenie powstania z martwych, potwierdzone relacjami ewangelistów o pustym grobie oraz spotkaniach z Panem Jezusem są wydarzeniami fundamentalnymi dla naszej wiary. Fakt wskrzeszenia samego siebie przez Jezusa, jak pisze Papież w katechezach o Jezusie Chrystusie jest wydarzeniem historycznym, a równocześnie przekraczającym historię.[2] Zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu potwierdza jego Bóstwo, prawdziwość nauki oraz zapowiada i daję nadzieję na nasze zmartwychwstanie. Dzięki zmartwychwstaniu, mamy sakramenty, poprzez nie możemy żyć w bliskości z Bogiem a po śmierci być z Nim w niebie.

W tym  miejscu warto podkreślić, iż umiłowany Ojciec Święty poświęcił Osobie Syna Bożego, współistotnego Ojcu, cały cykl katechez wygłaszanych podczas audiencji środowych od 7.01.1987 r. do 19.04.1989 r., pt. „Wierzę w Jezusa Chrystusa Odkupiciela”. Są to katechezy, będące drugim tomem komentarza do symbolu Nicejsko-Konstantynopolitańskiego, inaczej wyznania wiary wypowiadanego, podczas Mszy świętej w każdą niedzielę i uroczystości liturgiczne. Pierwszy tom wyjaśnia początkowy artykuł Credo: „Wierzę w Boga Ojca Stworzyciela”. Trzeci tom został poświęcony Osobie Ducha Świętego, czwarty, wspólnocie Kościoła, oraz piąty wierze w odpuszczenie grzechów, zmartwychwstanie ciał i życie wieczne.

Myślę, że skoro Jan Paweł II poświęcił katechezie dotyczącej credo wspólnego dla wszystkich chrześcijan (KKK 195), aż 5 tomów katechez wygłaszanych na przestrzeni kilku lat, to znaczy, że uznał, iż jest to sprawa naprawdę bardzo ważna, wręcz zasadnicza dla naszej wiary. Krzewieniu nauczania Kościoła w zakresie wiary i moralności miał również służyć opracowywany z polecenia Jana Pawła II i opublikowany w Polsce w 1994 r. Katechizm Kościoła Katolickiego, a także Kompedium Katechizmu wydane w 2005 r., a wreszcie katechizm dla młodych Youcat. Wszystko po to, aby każdy katolik, chrześcijanin i człowiek dobrej woli, miał dostęp do całościowego ujęcia nauczania dotyczącego wyznawanej wiary, sakramentów, moralności oraz modlitwy bądź w formie obszerniejszej – Katechizmu Kościoła Katolickiego, lub w postaci skróconej – kompedium Katechizmu, a także w specjalnej formie dla młodzieży.


 

1.„Kod Leonarda da Vinci”

Po śmierci umiłowanego Papieża Jana Pawła II, w księgarniach i to nie tylko katolickich, co warto podkreślić, pojawiło się wiele książek, wspomnień, albumów itp. dotyczących osoby i nauczania Papieża Polaka. Jest to fakt budujący. Jednak na wystawach księgarń, nieraz prawie tuż obok pozycji o Ojcu Świętym, pojawił się także „Kod Leonarda da Vinci” - powieść amerykańskiego pisarza Dana Browna[3], podważająca i kwestionująca wszystko to, w co wierzy ok. 2 mld chrześcijan na całym świecie. Autor twierdzi, m.in. że Pan Jezus wcale nie był Bogiem, że wyznawał kult wielkiej bogini, który chciał odnowić i dlatego był żonaty z Marią Magdaleną, z którą rzekomo miał mieć dziecko. Ewangelie, jak i całe Pismo Święte zostały sfałszowane i napisane na polecenie cesarza Konstantyna na soborze Nicejskim w 325 r. dla celów politycznych, aby zjednoczyć państwo wokół wiary w Jezusa - Boga. Według autora chrześcijanie przed tym soborem wcale nie wierzyli w bóstwo Chrystusa.

Tymczasem cztery Ewangelie i cały Nowy Testament uznany przez Kościół powstał w mniej więcej między 50 a 100 r. po Chr. Napisany został przez Apostołów, naocznych świadków tamtych wydarzeń lub w oparciu o relacje naocznych świadków jak w przypadku Ewangelii wg św. Łukasza. Kościół zatwierdził te pisma spośród wielu innych w oparciu o kryteria: pochodzenia od Apostołów i zgodność z ich nauką, starożytność (pochodzenie z okresu stosunkowo bliskiego opisywanym wydarzeniom). Kryterium było też uznanie danych ksiąg za natchnione przez wszystkie ważniejsze gminy chrześcijańskie.

„Rewelacje” D. Browna oparte są na pismach sekt gnostyckich z II i III w. nie spełniających powyższych kryteriów ponieważ mają charakter lokalny i są stosunkowo późne. Ich treść nie zgadza się z nauczaniem Apostołów. Tymczasem, to właśnie Ewangelie, oraz listy Apostołów zawarte w Nowym Testamencie świadczą, iż od początku chrześcijanie wierzyli, że Jezus jest Bogiem. Chrześcijanie pierwszych wieków, także w czasach cesarza Konstantyna oddawali za tę prawdę życie, gdy domagano się od nich czci wobec bogów rzymskich. „Byłoby absurdem, gdyby chrześcijanie oddawali życie za kogoś, kto był tylko człowiekiem” – pisze bp. Stanisław Wielgus, w oświadczeniu przewodniczącego Rady Naukowej Episkopatu Polski wobec książki D. Browna.[4] Nowy Testament, Tradycja i nauczanie Kościoła mówią, że Pan Jezus żył w dziewictwie dla Królestwa Bożego, w posłuszeństwie i całkowitej miłości wobec Boga Ojca. Żyjąc w ten sposób, Pan Jezus objawił nam wielką miłość Boga i odkupił nas wszystkich. Zaznaczam, że poruszam temat powieści pt.: „Kod Leonarda da Vinci”, gdyż jako katecheta widziałem jak wiele niepokoju i zamieszania w umysłach dzieci już z pierwszej klasy gimnazjum zrobiła ta książka, którą jedna z uczennic znalazła u swojej... babci.

Nietrudno zauważyć, że treści zawarte w powieści, są rażąco sprzeczne z tym w co wierzymy, czego nauczał nas Jan Paweł II i czemu poświęcił całe swoje życie, a także są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. W adhortacji o Kościele w Europie „O Jezusie Chrystusie, który żyje w Kościele jako źródło nadziei dla Europy”, sługa Boży Jan Paweł II pisał o zagubieniu chrześcijan, zdezorientowaniu, niepewności, oraz braku nadziei, o klimacie agnostycyzmu, ateizmu i niewiary. W rozdziale pt: „Jezus Chrystus jest naszą nadzieją”, pisał m.in. „Stajemy zatem w obliczu Ewangelii, „radosnej nowiny”, którą jest sam Jezus Chrystus. On jest Pierwszy i Ostatni: w Nim cała historia znajduje swój początek, sens, kierunek, wypełnienie; w Nim i z Nim, w Jego śmierci i zmartwychwstaniu, wszystko zostało już powiedziane. On jest Żyjący, był umarły, ale teraz żyje na zawsze. On jest Barankiem, który stoi pośrodku tronu Boga (por. Ap 5,6): jest zabity na ofiarę, bo wylał swoją krew za nas na drzewie krzyża; stoi, gdyż wrócił do życia na zawsze i ukazał nam wszechmoc miłości Ojca”.[5]     


 

2.Paulo Coehlo

        Chciałbym napisać o jeszcze jednym autorze cieszącym się obecnie dużą popularnością w Polsce jak i innych krajach. Chodzi mi o brazylijskiego pisarza Paulo Coelho. Jest to utalentowany powieściopisarz, czytany chętnie przez młodzież, m.in. moich byłych uczniów z liceum. Podczas wyjazdów do Krakowa widywałem osoby czytające jego książki w pociągu, w tramwajach itp. Pozornie wydaje się, że jest to pisarz bardzo religijny, katolicki. W jego książkach są cytaty z Biblii, autor wiele pisze o wierze w Boga, o nadziei, miłości itd. Kiedy w Internecie ukazała się prezentacja książki M. Salwowskiego pt: „Paulo Coehlo duchowy mistrz czy fałszywy prorok”[6] (na okładce jest naszkicowany wilk między owcami) ukazującej prawdę o tym pisarzu, wiele osób młodych żarliwie go broniło pisząc, że przecież spotkał się z Janem Pawłem II, po jego śmierci, napisał coś w rodzaju wiersza o Papieżu. To wszystko prawda. Przeczytałem 5 książek tego autora i mogę z całą pewnością stwierdzić, iż jego światopogląd prezentowany w tych powieściach nie jest ani katolicki, ani chrześcijański. Ktoś powie: Cóż z tego? Czy ktoś kto nie jest katolikiem nie może pisać dobrych książek? Pewnie może. Tylko, że jeżeli autor zachęca czytelnika do zaprzyjaźnienia się z demonem (i nie chodzi tu o żadną przenośnię) to ja jako katecheta, teolog i chrześcijanin czuję się zaniepokojony. Sytuacja ta ma miejsce w autobiograficznej książce Coehlo, pt „Pielgrzym”. W książce tej, już na pierwszych stronach autor mówi wprost o swoich zainteresowaniach i zaangażowaniu w wiedzą tajemną, okultyzm, ezoteryzm itp. Potem proponuje czytelnikom szereg dziwnych ćwiczeń, a wśród nich ćwiczenie jak spotkać się i zaprzyjaźnić z demonem, którego nazywa posłańcem (grecki wyraz angelos od którego pochodzi słowo anioł oznacza właśnie posłańca). On – demon - rzekomo bardzo dobrze zna się na sprawach materialnych i może człowiekowi doradzić jak radzić sobie w interesach, w relacjach między ludźmi itd.[7] Autor opisuje jak sam codziennie, rozmawiał ze swoim „posłańcem” - demonem, o  własnych sprawach, tak jak ktoś inny modli się do swego Anioła Stróża. Trzeba sobie jasno powiedzieć: nie ma przyjaźni z diabłem będącym wrogiem człowieka, chcącym doprowadzić go do zguby i wiecznego oddzielenia od Boga – źródła miłości i szczęścia. Jan Paweł II zawsze młodym ukazywał Osobę Chrystusa jako jedynego Mistrza i Nauczyciela oraz najlepszego Przyjaciela, który przecież jak czytamy w Ewangelii wielokrotnie wyrzucał złe duchy z opętanych.

            Wiemy, że Papież całe swoje życie zawierzył Maryi – Matce Boga. Znamy Jego zawołanie Totuus Tuus – cały Twój. P. Coehlo w książce pt. „Nad brzegami rzeki Piedry usiadłam i płakałam” wkłada w usta katolickich księży, zakonników, karmelitów bosych, słowa, które mówią, że kult Najświętszej Maryi Panny - Matki Chrystusa, jest właściwie tylko przejawem prawdziwego kultu pogańskiej bogini Gaji – matki ziemi. To ona obdarowuje głównego bohatera darem uzdrawiania.[8] Można mówić tu o wielkim pomieszaniu religii chrześcijańskiej z kultami pogańskimi, co ma miejsce w ruchu New Age. Widać tutaj także kult wielkiej bogini matki, o której pisał... Dan Brown w „Kodzie Leonarda da Vinci”. Tak naprawdę, to powieści obu autorów mają wiele wspólnego. Tylko, że Brown otwarcie atakuje chrześcijaństwo, a Coehlo robi to „w białych rękawiczkach”, subtelnie i stopniowo, sącząc w umysły młodych swoje przekonania.

Umiłowany Papież Jan Paweł II zachęcał młodych do stawiania sobie wymagań, nawet, gdyby inni nie wymagali, do życia w czystości przedmałżeńskiej. P. Coehlo w książce „Weronika postanawia umrzeć”, wkłada w usta jednej z osób rzekomo znającej dobrze Pismo święte opinię według której jeżeli chodzi o sprawy seksu, współżycia, to za wyjątkiem gwałtu oraz pedofilii, wszystko jest dozwolone. Jest to nie do przyjęcia z punktu widzenia moralności chrześcijańskiej nauczanej przez Kościół i św. Jana Pawła II.

Myślę, że te przykłady wystarczą. Wszyscy, albo prawie wszyscy jako Polacy, kochamy Jana Pawła II. Jesteśmy do niego bardzo przywiązani. W 2005 r. uczyłem w IV LO w Tarnowie-Mościcach. Szkoła ta zmieniła swojego patrona z Stanisława Anioła na Jana Pawła II. Nauczyciele, ksiądz z parafii M.B Królowej wraz z uczniami IV LO przygotowali piękny, głęboko poruszający program przedstawiony w Mościckiej Fundacji Kultury, pt. „Jan Paweł II droga do świętości”. Widziałem jak reagowali i przeżywali swoją więź z Papieżem młodzi oraz nauczyciele w dniach bezpośrednio po Jego odejściu do domu Ojca. Widziałem zaczerwienione oczy od płaczu, u dziewcząt, słyszałem modlitwę i śpiew na katechezie, uczestnictwo w marszu światła w Tarnowie w kwietniu 2005 r. i w rocznicę śmierci. Czytałem wzruszający wiersz jednej z uczennic o Ojcu Świętym. To były wspaniałe przeżycia za które jestem Bogu wdzięczny. Obserwowałem także pewne zagubienie i nieumiejętność konfrontowania treści nauczania Papieskiego z treściami zawartymi w książkach Dana Browna czy Paulo Coehlo. I dlatego napisałem tę refleksję.

           



[1] G. Weigel, Świadek nadziei. Biografia Papieża Jana Pawła II, tłum. M. Tarnowska, J. Piątkowska inni, Kraków 2003, s. 334-335.

[2] Por. szerzej: Jan Paweł II, Wierzę w Jezusa Chrystusa Odkupiciela, Warszawa 1991, s. 322-326.

[3] Powieść ukazała się w U.S.A wiosną 2003 r.

[4] Zob. Stanowisko przewodniczącego Rady Naukowej Episkopatu Polski w sprawie powieści Kod Leonarda da Vinci, w: A. Posadzki, Harry Potter i okultyzm.„Magiczna” wyobraźnia czy realistyczna magia, Gdańsk 2006, s. 214-216. Na temat omawianej powieści zob. tamże, rozdz.: Literatura w walce z Kościołem. Prawdziwy Kod Leonarda da Vinci, czy kodowanie nieprawdy? s.133-149; a także polecam książkę A. Welborn, Zrozumieć Kod da Vinci, Radom 2004.

[5] Jan Paweł II, Ecclesia in Europa 6, Kraków 2003.

[6] Zob. M. Salwowski, Paulo Coehlo – duchowy mistrz czy fałszywy prorok? Radom 2004, wydawnictwo Polwen, informacja o książce na stronie wydawnictwa: www.polwen.pl.

[7] Por. P. Coehlo, Pielgrzym, Warszawa 2003, s. 88-93.96.

[8] Zob. P. Coehlo, Nad brzegami rzeki Piedry usiadłam i płakałam..., Warszawa 1997, s. 201-203