Tajemnica wniebowstąpienia

  • Drukuj

Co jest celem życia na ziemi? O ostatecznym celu ludzkiej egzystencji przypomina uroczystość Wniebowstąpienia Pana Jezusa…

 

11 mężczyzn stało i wpatrywało się w niebo… Biorąc pod uwagę, że był 30 r. n.e, nie wypatrywali samolotu… Co się stało? Odszedł ich bliski Przyjaciel, Mistrz, Nauczyciel, Rabbi z Nazaretu, który okazał się być Synem Najwyższego, w najpełniejszym tego słowa znaczeniu… Ten, który czynił wielkie rzeczy: uzdrawiał, odpuszczał grzechy, wskrzeszał umarłych, wypędzał złe duchy z opętanych, rozmnażał chleb, chodził po wodzie, uciszył burze na jeziorze, który został zdradzony, pojmany, osądzony, skazany, zginął tragiczną śmiercią na krzyżu i zmartwychwstał! Potem spotykał się z nimi wiele razy, rozmawiał, tłumaczył, teraz odchodził do swego Ojca… (Mk 16,19-20; Łk 24,50-51; Dz 1,1-11).

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus przez 40 dni ukazywał się swoim uczniom i apostołom. Syn Boży, druga Osoba Trójcy Przenajświętszej, wyszedł od Ojca i wszedł w ludzką historię w momencie poczęcia z Ducha Świętego w łonie Maryi Dziewicy, co dokonało się podczas zwiastowania (Łk 1,26-38). Wstąpienie do nieba, które odbyło się prawdopodobnie na górze oliwnej (por. Dz 1,12) kończy czas widzialnej egzystencji Jezusa na ziemi, jest niejako klamrą zamykającą ten okres.

Odtąd Chrystus pozostanie zawsze wśród nas, ale w sposób niewidzialny zwłaszcza w swoim Słowie, sakramentalnych znakach, we wspólnocie Kościoła. Po zmartwychwstaniu Jezus wskazał na sakramenty chrztu (Mt 28,16-20), pokuty (J 20,19-23), które wtedy ustanowił oraz Eucharystii (podczas spotkania z uczniami zdążającymi do Emaus (Łk 24,30-31) jako szczególne znaki i sposoby swej obecności. Oczywiście jest między nami także w innych sakramentach, w drugim człowieku, tam gdzie jest autentyczna życzliwość, pomoc, miłość, gdyż Bóg jest miłością… (1 J 1,4). Apostołowie przez trzy lata publicznej działalności z pewnością przywiązali się do swego Nauczyciela. Był dla nich Mistrzem, Bogiem, Przyjacielem, Kimś bliskim. Przemierzali razem drogi Palestyny, jedli wspólne posiłki, spali pod gołym niebem, słuchali nauk, rozmawiali, widzieli Jego cudowne czyny. Później przeżyli szok i traumę zdrady, pojmania, procesu, tragicznej śmierci… Następnie doświadczyli wielkiego zaskoczenia, zdziwienia i radości zmartwychwstania… Teraz nadszedł czas jakiegoś rozstania, a w każdym razie zmiany sposobu obecności Jezusa wśród nich…

Przypuszczam, że czuli się nieswojo, być może byli przygnębieni, smutni... Jezus nakazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać zesłania Ducha Świętego (Dz 1,8). Po Jego zstąpieniu, mieli otrzymać moc do bycia świadkami Zmartwychwstałego, aby iść na cały świat głosić Ewangelię, wzywając do wiary, nawrócenia i udzielając chrztu oraz innych sakramentów, tworząc wspólnotę Kościoła (Mt 28,16-20). Nasza chrześcijańska wiara opiera się właśnie na relacjach naocznych świadków wydarzeń z życia Jezusa zapisanych w Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Apostołów, apokalipsie według św. Jana.

Przed swoim odejściem podczas ostatniej wieczerzy, Jezus obiecał, również, że idzie przygotować swoim uczniom i nam miejsce, a także, iż przyjdzie powtórnie na końcu czasów aby nas zabrać do siebie: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę” (J 14,1-4).

Najważniejsze, że Chrystus żyje i jest z nami zawsze, tutaj, teraz. W każdym momencie możemy się z Nim spotkać, otwierając się na Jego obecność… Czy tęsknisz za Nim?  Trzeba pamiętać, że wniebowstąpienie jest tajemnicą… Bo czym jest niebo? Niebo jest stanem bytowania, a nie miejscem… Trudno to sobie wyobrazić, gdyż jako ludzie żyjemy w czasie i przestrzeni. Niebo jest poza czasem (tu chodzi o wieczność!) i przestrzenią… Jest to  stan wiecznej szczęśliwości wynikającej z przebywania z aniołami i świętymi w obecności Boga Trójjedynej Miłości… To On jest niebem, On, który otrze wszelką łzę z naszych oczu i który może wypełnić przestrzeń w sercu, która niczym i nikim innym zapełnić się nie da… Jesteśmy wszyscy zaproszeni do nieba. To jest nasze powołanie i „przeznaczenie”, mamy tam rezerwację w luksusowym apartamencie…   

Co zrobisz, aby tam się dostać? Nie jest przecież łatwo być wiernym Bogu i są przeszkody… Droga do nieba wiedzie przez ziemię i nie jest ona usłana różami… Jest też ktoś żywo zainteresowany byś nie myślał o niebie i zajął się innymi sprawami… 

 P. Chrabąszcz