Pytania o wiarę wobec epidemii - str 3
- Szczegóły
- Kategoria: Katechezy
8. Czy epidemia koronawirusa, to kara Boża za grzechy ludzi? Najkrócej i najprościej na to pytanie można odpowiedzieć, że nie. Bóg jest dobry, jest miłością miłosierną. On nie zsyła na ludzi chorób. Jest Emmanuelem, Bogiem z nami (Mt 1,23), towarzyszy nam w chwilach cierpienia, próby, choroby, czy śmierci. Bóg pozwala nam doświadczać negatywnych skutków naszych decyzji, np. syn marnotrawny roztrwonił majątek, był samotny, głodny, pasł świcie i jadł z nimi. Były to jednak skutki jego wyborów, a nie jakaś kara. W Starym Testamencie, i niekiedy w Nowym Testamencie, Żydzi przypisywali wszystko bezpośrednio Bogu, i dobro i zło. Według ich mentalności, Bóg nagradzał dobre, sprawiedliwe życie, już tu na ziemi w postaci zdrowia, dobrobytu, bogactwa, licznego potomstwa itp. I odwrotnie, wg Żydów, jeśli ktoś cierpiał biedę, był bezpłodny, lub chory, to uważano, że Bóg w ten sposób już tu na ziemi każe ludzi za ich grzechy. To proste, schematyczne myślenie nie zdawało egzaminu w praktyce, w życiu, stąd problem cierpienia niewinnego człowieka postawiono już w księdze Hioba. Odpowiedzią jest teza, że może być to pewna próba, dopuszczona przez Boga, po której Hiob, który stracił majątek, dzieci, i zdrowie został sowicie przez Stwórcę nagrodzony. Odzyskał zdrowie, majątek i miał jeszcze liczne potomstwo. Podobnie traktowano kataklizmy np. trzęsienia ziemi, powodzie, wojny, głód i choroby jako karę Boga za grzechy narodu wybranego lub innych ludów. Broniąc monoteizmu, przypisywano Bogu dobro i zło. Tymczasem, ponieważ Bóg jest pełnią dobra, od Niego pochodzi tylko dobro, a zło od szatana lub ewentualnie od skuszonych przez niego grzesznych ludzi. Bóg dopuszcza zło moralne, jako skutek wolności ludzi. Podobnie jest z chorobami. Ludzie z natury są śmiertelni, chorują i umierają. W ewangelii jest taka scena, gdy uczniowie Jezusa widząc człowieka niewidomego od urodzenia, pytają, kto zgrzeszył, czy on, czy jego rodzice, że się urodził kaleką. Są pewni, że choroba jest skutkiem grzechu, pytanie tylko kogo? Jezus wprost odpowiada, że się mylą, że to nie jest wina ani tego człowieka, ani jego rodziców, ale stało się to po to, aby na nim ukazały się wielkie sprawy Boże. Jezus uzdrawia go. Na dar uzdrowienia, człowiek ten odpowiada wiarą w Jezusa, uznając w Nim Syna Bożego (J 9,1-12.35-37).
9. Bóg jest jednak nazywany sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze. Tak, jest to jedna z sześciu prawd wiary. Niemniej, jak wspomniałem, dobry Bóg pozwala nam doświadczyć skutków naszych decyzji, czynów, np. jeśli ktoś dotknie gorącego garnka, czajnika, to się oparzy, ktoś się za lekko ubierze, gdy jest zimno, może się przeziębić itp. To nie jest kara, tylko naturalny skutek. Ks. prof. Edward Staniek napisał, że Bóg okazuje się sędzią w 3 przypadkach: 1. W sumieniu, w którym, albo czujemy, że jesteśmy w porządku, że zrobiliśmy to, co do nas należy, lub nie popełniliśmy zła, albo też, gdy zrobimy coś złego, lub zaniedbamy jakiś obowiązek, to odczuwamy dyskomfort, tzw. wyrzuty sumienia. Oczywiście można sobie różne rzeczy tłumaczyć, oszukiwać siebie i usprawiedliwiać się. Możemy też się mylić i mieć niewłaściwie ukształtowane sumienie, niemniej to jest ten czas tu i teraz, gdy Bóg do nas przemawia za pośrednictwem naszego sumienia, w którym oceniamy moralność naszych czynów. 2. Moment śmierci i tzw. sąd szczegółowy, kiedy stajemy przed Jezusem i musimy zdać sprawę ze swojego życia. Wtedy w zależności od naszego życia i stanu duszy w momencie śmierci (grzech śmiertelny, lub stan łaski uświęcającej, czyli bez takich grzechów)trafiamy do nieba, czyśćca, lub piekła). 3. Sąd ostateczny żywych i umarłych na końcu czasów. Ludzie stający po stronie Boga, czyniący dobro i miłosierdzie pójdą do nieba, a Ci, którzy w pełni świadomie i dobrowolnie Go odrzucili, wzgardzili Jego miłosierdziem i przebaczeniem, sami skazują się na piekło. Jest to naturalna konsekwencja odrzucenia Boga i Jego miłości. Tak więc nie chodzi tu o jakieś zsyłanie nieszczęść na ludzi.
10. Czego może uczyć obecna sytuacja? Mimo postępu nauki i techniki, nadal są choroby, z którymi współczesna medycyna sobie nie radzi. To uczy pokory. Ludzie nie są samowystarczalni, nie potrafią wszystkiego kontrolować i ze wszystkim sobie poradzić. Ta sytuacja pokazuje jakąś bezradność medycyny, rządów, biznesu itp. Wiara podpowiada, że nad tym wszystkim jest Bóg, który jest większy od chorób, epidemii, ludzkiej bezradności i bezsilności. To wezwanie do wiary, zaufania, do modlitwy i nawrócenia, powrotu do Niego. Kwarantanna to także czas, kiedy pozostajemy w domach. Rodziny oparte na małżeństwach powinny być, stawać się kościołami domowymi, gdzie powinny mieć miejsce wzajemna miłość, życzliwość, pomoc, troska, wsparcie, przebaczanie. Jesteśmy zachęcani do modlitwy indywidualnej, małżeńskiej i rodzinnej.
Pytania: 1. Czy w czasie epidemii można chodzić do Kościoła? 2. Co to jest komunia św. duchowa, 3. Czy jeśli ktoś jest w stanie grzechu ciężkiego, to czy może do serca zaprosić Jezusa? 4. Czy można się wyspowiadać przez Internet, telefon, skype’a? 5. Czy epidemia to kara za grzechy? 6. Czego może nas nauczyć obecna sytuacja? (podaj 3 przykłady).
Modlitwa: Panie Jezu, wielu w obecnym czasie, czuje się zagubionych, samotnych i zdezorientowanych. Dziękuję Ci za Twoją miłość i obecność przy mnie. Powierzam Ci chorych, służbę zdrowia, władze państwowe, papieża, biskupów, kapłanów i nas wszystkich. Przepraszam Cię za moje grzechy. Przyjdź i zamieszkaj w moim sercu. Oddaję ci siebie i swoje życie. Amen.
- «« poprz.
- nast.
