Uzależnienie w sferze seksualnej - Pomoc socjalna

 

5.2. Pomoc socjalna

Wśród osób do których uzależnieni mogą udać się po pomoc znajdują się m.in. pracownicy socjalni. Pracownicy ci są predysponowani do wspierania swoich klientów cierpiących z powodu różnorakich uzależnień, podejmując cały szereg stosownych działań i angażując się na rzecz pomocy dla nich, wskazując miejsca, gdzie mogą uzyskać oni odpowiednie wsparcie, zarówno jeśli chodzi o grupy samopomocowe, jak i ośrodki terapii, poradnie uzależnień, itp.[79] Przede wszystkim zaś w krajach o długiej tradycji pracy socjalnej, pracownicy socjalni bywają zatrudniani w różnego typu instytucjach leczenia uzależnień, w których są doradcami (konsultantami) poszczególnych osób oraz rodzin, jak też zapewniają wiązanie tych usług z usługami opieki zdrowotnej, prawnej, edukacji lub pomocy zawodowej. Zadaniem pracowników socjalnych jest udzielanie pomocy osobom uzależnionym w wielu tradycyjnych dla pracy socjalnej miejscach: sądach dla nieletnich, klinikach zdrowia psychicznego, szkołach, uniwersyteckich ośrodkach zdrowia i doradztwa, przy zwolnieniach warunkowych i kurateli, w praktyce prywatnej. Pracownicy socjalni pracują też w ośrodkach terapii odwykowej, pełniąc rolę administratorów, terapeutów, współpracując z psychologami, psychiatrami, internistami, a nierzadko z byłymi uzależnionymi, którzy mogą, choć nie muszą mieć za sobą stosowne szkolenie w zakresie doradztwa. W ramach pomocy uzależnionym i ich rodzinom, pracownicy socjalni mogą inspirować, powstawanie grup samopomocowych w środowiskach lokalnych, w oparciu o bazę lokalową ośrodka pomocy społecznej, lokalnych organizacji pozarządowych, czy parafii.[80]    

 

5.3. Potrzeba rozeznania duchowego przy korzystaniu z terapii

            Jak wspomniano,  warunkiem skuteczności terapii jest pomoc w odstawieniu nałogowych postaw w tym zachowań. Jest to pierwszy, konieczny etap na drodze do zdrowia. Kolejne polegają na stopniowej całościowej przemianie swojego życia, w tym zmianie mentalności, hierarchii wartości, co za tym idzie postępowania… W języku religijnym proces ten nazywa się nawróceniem.  Do tego tematu przyjdzie jeszcze powrócić.

Jak już wspomniano, uzależnienie posiada wiele wymiarów. W literaturze psychologicznej, mówi się o wymiarze fizjologicznym, psychicznym i społecznym.[81] Z kolei w literaturze wspólnot 12-krokowych jest mowa o wymiarze fizycznym, emocjonalnym i duchowym.[82] Należy też uwzględnić wpływ trwania w nałogu także na życie intelektualne, moralne i religijne.[83]

            Z teologicznego punktu widzenia, trwanie w nałogu jest zniewoleniem duchowym. Czynności nałogowe, np. samogwałt, korzystanie z pornografii, uwodzenie, współżycie przed małżeńskie, czy pozamałżeńskie, korzystanie z antykoncepcji, klubów z striptizem, prostytucji, itp. jest ciężkim złem, krzywdą czyniona sobie i innym, czymś co sprzeciwia się naturze (prawu naturalnemu) oraz objawionemu prawu Bożemu. Dlatego można mówić w tym przypadku o uwikłaniu w grzech, albo wiele grzechów dotyczących V, VI, przykazania ale nie tylko. W sytuacji gdy nałóg staje się stopniowo czymś pierwszoplanowym w życiu uzależnionego, można mówić też o mimowolnym, może nie zawsze uświadomionym odrzuceniu I przykazania „Nie będziesz miał cudzych Bogów obok mnie”, czyli o pewnym bałwochwalstwie i to wbrew wszelkim deklaracjom oraz zaangażowaniu religijnemu.[84] Nie chodzi tu o to, by osądzać i (lub) potępiać daną osobę. Jest to zdecydowane sprzeczne z wolą Chrystusa, który powiedział: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni (…) Odmierzą wam bowiem taką miarą jaką wy mierzycie” (Łk 6,37-38). Natomiast chodzi o stwierdzenie pewnego stanu faktycznego: osoba będąca w czynnym stadium uzależnienia, czyli takim, w którym oddaje się swoim czynnościom nałogowym (chodzi np. o alkoholizm, narkomanię czy omawiany seksoholizm) nie jest w stanie pełnić woli Bożej w swoim życiu (wyrażonej choćby w dekalogu), mimo najlepszych starań i chęci. Wynika to z tego, że człowiek uzależniony stopniowo traci kontrolę nad swoim życiem, które coraz bardziej staje się podporządkowane zaspokajaniu nałogu.

            Pan Jezus powiedział: „Każdy, kto popełnia grzech jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni” (J 8,34-36). Chodzi o to, że nałóg, który tak naprawdę obejmuje całego człowieka, i wszystkie jego wymiary:  intelektualną, psychiczną, duchowa, fizyczną, jest stanem uwikłania w grzech (myślą, mową, uczynkiem, zaniedbaniem) i co za tym idzie zniewoleniem duchowym. To z kolei oznacza, że należy mówić także niejako o demonicznym charakterze uzależnienia. Każdy bowiem grzech oddala człowieka od Stwórcy, grzech śmiertelny go oddziela i pozbawia życia Bożego. Człowiek nałogowo grzesząc staje się poniekąd niewolnikiem zła i diabła.

            Doświadczenie pokazuje, że sam uzależniony o własnych siłach nie jest w stanie się uwolnić z pęt zniewolenia nałogiem. Niekiedy nie pomaga także intensywne zaangażowanie w życie wiary przejawiające się, np. w częstej modlitwie, lekturze Biblii i oraz lekturze duchowej, przystępowaniu do sakramentów, uczęszczaniu na spotkania modlitewne, czy pielgrzymki. Niektórzy uzależnieni szukają pomocy w odnowie charyzmatycznej i w mszach oraz modlitwach o uzdrowienie i uwolnienie. Temat ten wymaga osobnego omówienia. Niekiedy zdarza się, że uzależnionym dane jest doświadczyć łaski odstawienia nałogowych zachowań. Jednak nałóg jest rzeczywistością bardziej złożoną niż tylko zewnętrzne zachowania. Dlatego potrzeba głębokiej przemiany osoby, co wiąże się z oddaniem swego życia Jezusowi, pełnieniem woli Bożej na co dzień, zaangażowaniem w życie wiary, ale także z pracą nad wadami charakteru, zadośćuczynieniem za popełnione winy, modlitwą itp. Potrzeba także nauki radzenia sobie z trudnościami, życiowymi, problemami i trudnymi sytuacjami, aby nie uciekać od rzeczywistości. Jeśli to nie nastąpi osoba mimo pewnego czasu odstawienia, może po pewnym okresie powrócić do czynnego nałogu.

            Kiedy jednak modlitwa, w tym modlitwa wstawiennicza, wydaje się nie pomagać w odstawieniu czynnego nałogu, wtedy uzależnieni szukają pomocy w terapii indywidualnej i (lub) grupowej. Okazuje się jednak, że nie każda terapia jest bezpieczna, nie każda opiera się na rzetelnej, naukowej wiedzy psychologicznej, czy psychiatrycznej. Ma to miejsce np. w tzw. metodzie gestalt, terapii Berta Helingera, metodzie Silvy czy NLP.